wiedza

Kupa to kupa.

Serio? O czym Ty mówisz, dziewczyno!

Spokojnie, nie będziemy dzisiaj rozprawiać nad rodzajami kup u niemowlaków… Choć mogę się założyć, że prawie każda młoda mama taki etap przechodziła;)

Temat nawiązuje do… słownictwa, które używamy.

Czyli jak mam mówić o kupie?

Wszystko, co mówimy do dziecka, ono koduje od samego początku. Nie od momentu kiedy mówi, kiedy wykonuje nasze „polecenia”, od kiedy przestanie rzucać jedzeniem… OD POCZĄTKU.

Dlatego, jeżeli my od początku mówimy zdania:

  • a co to za śmierdząca kupka?
  • o fuu, ale kupka…
  • fuj fuj fuj, już przebieramy tego śmierdziuszka!
  • ktoś tu chyba zrobił kupę, bo czuję, że coś tu śmierdzi…

… uczymy dziecko, że kupa to coś: śmierdzącego, wstydliwego i generalnie lepiej byłoby, gdyby nic nie śmierdziało, więc żeby jej nie było.

Takie małe zdanie, wypowiedziane często w żartobliwym tonie, a może doprowadzić do naprawdę poważnych konsekwencji! Dziecko może się blokować, nie chcieć komuś sprawić przykrości TAKIM zapachem.

 

 

Hiperbolizuję? Może. Ale zastanów się, czy kiedykolwiek było Ci wstyd, bo na kolonii lub w szkole załatwiłeś się w toalecie i było Ci głupio, że inni poczują TEN ZAPACH.

Uwaga, odkrycie… Kupa to kupa. Pachnie kupą.

Być może nie jest to przyjemny zapach, ale tak kupa pachnie.

Zwróćmy uwagę, żeby przy przewijaniu / przebieraniu naszych dzieci, nie wprowadzać schematów z naszego dzieciństwa.

Wystarczy powiedzieć: kupa to kupa, może zacząć cię piec pupa, jeżeli szybko nie założymy świeżego pampersa / czystych majtek.

Kupa to kupa, idziemy się przebrać, żeby było nam komfortowo – i tyle. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.